Masz listę zadań na dziś i odhaczasz wszystko po kolei.
Odpowiadasz na maile w pięć minut. Przychodzisz na czas. Pamiętasz o cudzych urodzinach.
Z boku wygląda to jak opanowanie. Jak ktoś, kto „ma to wszystko poukładane".
Ale wieczorem, kiedy nikt nie patrzy, w głowie wciąż się coś kręci. Lista rzeczy, które mogły pójść inaczej. Zdanie, które ktoś powiedział, a które analizujesz trzeci raz.
Czujesz napięcie w karku, zanim jeszcze zdążysz pomyśleć, co właściwie Cię niepokoi.
I nikt tego nie widzi. Bo przecież dajesz sobie radę.
Co to właściwie jest -lęk, który “nie wygląda” jak lęk
Termin wysokofunkcjonujący lęk (z ang high-functioning anxiety) nie jest formalną diagnozą kliniczną czyki nie znajdziesz go w klasyfikacjach takich jak ICD czy DSM. To raczej potoczny, ale bardzo trafny opis pewnego wzorca: osoba doświadcza objawów lęku - napięcia, zamartwiania się, wewnętrznego niepokoju, a jednocześnie nadal funkcjonuje. Czasem wręcz funkcjonuje ponadprzeciętnie dobrze.
Klinicznie najbliżej temu wzorcowi jest lęk uogólniony (ang. generalized anxiety disorder, GAD), czyli długotrwałe, trudne do kontrolowania zamartwianie się wieloma sprawami naraz, które towarzyszy napięciu mięśniowemu, problemom ze snem i trudności z „wyłączeniem" myśli. Różnica jest subtelna, ale ważna: u osoby z wysokofunkcjonującym lękiem ten niepokój nie prowadzi do wycofania się z życia. Prowadzi do działania. Czasem do nadmiernego działania.
To właśnie sprawia, że ten rodzaj lęku bywa tak trudny do zauważenia u siebie i u innych. Nie wygląda jak lęk, bo nie jest kojarzony z bezradnością. Kojarzy się z sumiennością, ambicją, „ogarnięciem". A jednak od wewnątrz to ciągła praca organizmu w stanie gotowości jakby ktoś zostawił włączony alarm, który nigdy się nie wyłącza, tylko czasem przycicha.
Skąd się to bierze
Mechanizm, który stoi za wysokofunkcjonującym lękiem, badacze opisują od kilku stron.
Jedna z nich to teoria unikania poprzez zamartwianie się, którą rozwinął amerykański psycholog Thomas Borkovec. Według jego badań nad naturą zamartwiania się w zaburzeniu lękowym uogólnionym, martwienie się ma funkcję: jest formą unikania trudniejszych, bardziej bolesnych emocji. Zamiast poczuć strach czy smutek w pełni, umysł przeskakuje do myślenia o problemie - do planowania, analizowania, przewidywania. To dlaczego osoby z wysokofunkcjonującym lękiem bywają tak „produktywne" w swoim zamartwianiu się: ich głowa jest w ciągłym ruchu, bo zatrzymanie się oznaczałoby poczucie czegoś trudniejszego.
Druga ścieżka to perfekcjonizm. Kanadyjscy badacze Paul Hewitt i Gordon Flett, autorzy jednej z najbardziej wpływowych koncepcji perfekcjonizmu w psychologii, wyróżnili jego odmianę nazywaną perfekcjonizmem zorientowanym na siebie - wewnętrznym przekonaniem, że trzeba być bezbłędnym, połączonym z surową samokrytyką przy najmniejszym uchybieniu. W ich badaniach ten typ perfekcjonizmu wiązał się bezpośrednio z objawami lękowymi i depresyjnymi. Późniejszy przegląd badań Sarah Egan, Tracey Wade i Roz Shafran pokazał, że perfekcjonizm działa jak mechanizm transdiagnostyczny, podtrzymuje nie tylko lęk, ale też zaburzenia odżywiania, depresję i wyczerpanie. Działanie bez przerwy staje się jedynym sposobem, by nie poczuć się „niewystarczającym".
Trzecia ścieżka prowadzi do wzorców z dzieciństwa. Wiele osób z tym profilem wychowało się w domach, gdzie bezpieczeństwo - uwaga, pochwała, spokój było warunkowe. Trzeba było na nie zasłużyć: dobrymi ocenami, brakiem problemów, byciem „łatwym" dzieckiem. Mózg uczy się wtedy równania: bycie kompetentnym = bycie bezpiecznym. To równanie zostaje na lata, nawet kiedy dorosłe życie dawno już nie wymaga takiej czujności.
Myśli, które to podtrzymują
Wysokofunkcjonujący lęk żywi się konkretnymi, często nieuświadomionymi przekonaniami. Może rozpoznajesz niektóre z nich:
„Jeśli zwolnię, wszystko się rozpadnie."
„Odpoczynek muszę sobie zasłużyć, najpierw muszę skończyć wszystko inne."
„Nie mogę pokazać, że to mnie przerasta - inni na mnie liczą."
„Jeśli będę wystarczająco przygotowana/przygotowany, nic mnie nie zaskoczy."
„Skoro daję sobie radę, to znaczy, że nie mam prawa się źle czuć."
Zauważ, że żadne z tych przekonań nie brzmi jak „jestem słaba" czy „nie radzę sobie". Brzmią jak odpowiedzialność, dbałość, wysokie standardy. I właśnie dlatego są tak trudne do zakwestionowania skoro przynoszą efekty, wydają się prawdziwe, a nie jak coś, co kosztuje zdrowie.
Jak to rozpoznać u siebie
Wysokofunkcjonujący lęk rzadko ma jeden, wyraźny objaw. Częściej to zestaw drobnych sygnałów, które osobno łatwo zracjonalizować:
Trudność z zasypianiem, bo głowa „nie chce się wyłączyć", mimo że ciało jest wyczerpane.
Napięcie w ciele np: szczęka, ramiona, żołądek, które zauważasz tylko wtedy, gdy ktoś Ci o nim powie.
Przygotowywanie się na scenariusze, które prawdopodobnie się nie wydarzą, „na wszelki wypadek".
Poczucie, że odpoczynek trzeba sobie zasłużyć, a sama myśl o nicnierobieniu budzi niepokój, nie ulgę.
Trudność w przyjmowaniu komplementów od razu szukasz w nich haczyka albo myślisz, że „powinno być lepiej".
Bycie kompetentną, zorganizowaną osobą i jednoczesne noszenie w sobie lęku nie są sprzecznościami. To po prostu dwie strony tego samego wzorca, który przez lata dobrze Ci służył i który teraz zaczyna kosztować więcej, niż dawał.
Nie musisz przestać sobie radzić, żeby zacząć sobie pomagać. Możesz robić obie te rzeczy jednocześnie.
Kiedy warto porozmawiać ze specjalistą?
- Napięcie i zamartwianie się towarzyszą Ci przez większość dni, przez wiele tygodni, a nie tylko w stresujących okresach.
- Masz trudności ze snem,zasypianiem, budzeniem się w nocy z gonitwą myśli które trwają dłużej niż kilka tygodni.
- Zauważasz objawy fizyczne bez wyraźnej przyczyny medycznej: bóle głowy, napięcie mięśni, problemy żołądkowe, kołatanie serca.
- Odpoczynek przestał dawać ulgę zamiast relaksu czujesz wtedy niepokój albo poczucie winy.
- Twoje osiągnięcia nie przynoszą satysfakcji, bo od razu przechodzisz do kolejnego zadania bez chwili na docenienie siebie.
- Bliscy zaczynają zauważać, że „coś jest nie tak", mimo że z zewnątrz wszystko wydaje się pod kontrolą.
Treść tego artykułu ma charakter psychoedukacyjny i nie zastępuje konsultacji ze specjalistą.
Źródła:
Borkovec, T. D., & Inz, J. (1990). The nature of worry in generalized anxiety disorder: A predominance of thought activity. Behaviour Research and Therapy, 28(2), 153–158.
Borkovec, T. D., Alcaine, O., & Behar, E. (2004). Avoidance theory of worry and generalized anxiety disorder. W: R. G. Heimberg, C. L. Turk, & D. S. Mennin (red.), Generalized Anxiety Disorder: Advances in Research and Practice (s. 77–108). Guilford Press.
Hewitt, P. L., & Flett, G. L. (1991). Perfectionism in the self and social contexts: Conceptualization, assessment, and association with psychopathology. Journal of Personality and Social Psychology, 60(3), 456–470.
Egan, S. J., Wade, T. D., & Shafran, R. (2011). Perfectionism as a transdiagnostic process: A clinical review. Clinical Psychology Review, 31(2), 203–212. https://doi.org/10.1016/j.cpr.2010.04.009