Mówisz komuś, że masz ciężki dzień. Słyszysz: "Ale patrz, ile masz w życiu dobrego." Mówisz, że się boisz. Słyszysz: "Stres to tylko stan umysłu, wystarczy zmienić nastawienie." Mówisz, że coś Cię przerosło. Słyszysz: "Wszystko dzieje się po coś."
Każde z tych zdań brzmi jak wsparcie. A jednak po każdym z nich czujesz się gorzej, nie lepiej. Bardziej samotna/samotny. Jakby to, co czujesz, było błędem, który trzeba szybko naprawić uśmiechem.
W internecie to zjawisko nazywa się "toksyczną pozytywnością". To nie jest termin z podręczników psychologii ani rozpoznana diagnoza, to popularne określenie, które przyjęło się w mediach społecznościowych. Ale nazywa coś, co psychologia zna dobrze pod innymi nazwami i od dawna bada.
Co się właściwie dzieje
Kiedy ktoś odpowiada na Twój smutek hasłem w stylu "będzie dobrze" albo "inni mają gorzej", dzieje się jedna konkretna rzecz: Twoja emocja zostaje odrzucona, zanim zdążyła zostać uznana. W psychologii nazywa się to inwalidacją emocjonalną, czyli komunikatem, że to, co czujesz, jest nieadekwatne, przesadzone albo niepotrzebne.
To samo potrafimy robić sobie sami. Mówiąc w duchu "nie powinnam/nie powinienem się tak czuć", zanim jeszcze pozwolimy sobie poczuć to, co naprawdę czujemy, sami wobec siebie stajemy się źródłem tej samej inwalidacji.
Druga rzecz, która się dzieje, to tłumienie, czyli świadome powstrzymywanie okazywania emocji. Badacze emocji, między innymi James Gross, od lat pokazują, że tłumienie ekspresji emocjonalnej wiąże się z gorszym samopoczuciem, niższą satysfakcją z relacji i mniejszym poczuciem autentyczności w kontaktach z innymi. Osoby, które regularnie tłumią emocje zamiast je przetwarzać, i tak ich doświadczają, tylko w innej formie: jako napięcie, drażliwość albo dystans wobec innych ludzi.
Innymi słowy, emocja, której nie pozwolisz zaistnieć, nie znika. Zmienia tylko formę.
Skąd to się bierze
Wzorzec odrzucania emocji często ma swój początek w dzieciństwie. Badania nad tak zwanymi środowiskami inwalidującymi pokazują, że dzieci, których smutek czy złość regularnie spotykały się z reakcją w stylu "nie ma powodu do płaczu" albo "przesadzasz", mogą mieć w dorosłości większą trudność z rozpoznawaniem i regulowaniem własnych emocji.
To nie znaczy, że każde takie zdanie usłyszane w dzieciństwie ma trwałe skutki, chodzi raczej o powtarzalny wzorzec, nie pojedyncze sytuacje. Część z nas uczy się tego wzorca właśnie w ten sposób. Część czerpie go z kultury, w której popularne stały się hasła w stylu "dobra wibracja" czy "myśl pozytywnie", proste, chwytliwe zdania, które nie zostawiają miejsca na złożoność ludzkiego doświadczenia.
Czasem to również sposób, w jaki druga osoba radzi sobie z własnym dyskomfortem. Widok czyjegoś cierpienia bywa niewygodny. Łatwiej powiedzieć "będzie dobrze" niż usiąść w milczeniu obok czyjegoś bólu, nie mając gotowej odpowiedzi.
Jak to wygląda w praktyce
To może być porównywanie cierpienia, "inni mają gorzej, więc się nie skarż". Narzucanie terminu na żałobę czy smutek, "minęło już pół roku, czas ruszyć dalej". Odrzucanie trudnych emocji jako "negatywnych", jakby złość czy smutek były z definicji czymś złym. Albo używanie haseł o karmie, przeznaczeniu czy wdzięczności, żeby ominąć rzeczywiste zmierzenie się z trudnością.
Skutek jest zwykle podobny: osoba w kryzysie uczy się chować prawdziwe emocje, bo otoczenie nie ma na nie przestrzeni. To pogłębia poczucie osamotnienia dokładnie wtedy, gdy najbardziej potrzeba bliskości.
Co można z tym zrobić
Zdrowa alternatywa nie polega na porzuceniu nadziei czy wdzięczności. Polega na zrobieniu miejsca na obie rzeczy naraz: trudną emocję i możliwość, że sytuacja się zmieni.
Zamiast "nie martw się, będzie dobrze", pomocniejsze bywa: "to rzeczywiście brzmi trudno, jestem tu z Tobą." Zamiast tłumić własny smutek hasłem o pozytywnym myśleniu, warto pozwolić sobie go nazwać: "czuję się teraz smutna/smutny, i to jest w porządku."
To nie oznacza rezygnacji z optymizmu. Oznacza budowanie optymizmu, który ma miejsce na prawdę, zamiast optymizmu, który każe tę prawdę ukrywać.
Kiedy warto porozmawiać ze specjalistą
- Zauważasz, że automatycznie tłumisz smutek, złość czy lęk, bo "nie wypada" ich czuć.
- Czujesz się samotna/samotny, gdy inni reagują na Twój ból gotowymi frazesami.
- Masz wrażenie, że musisz udawać, że wszystko jest w porządku, żeby nie obciążać innych.
- Trudno Ci pozwolić sobie na smutek czy żałobę bez poczucia winy.
- Zauważasz ten wzorzec u siebie w relacji z własnymi dziećmi lub bliskimi.
- Chcesz nauczyć się siedzieć z trudnymi emocjami, zamiast je natychmiast naprawiać.
Praca z psychoterapeutą pomaga odróżnić prawdziwą nadzieję od wyuczonego unikania i znaleźć miejsce, w którym trudne emocje mogą być wyrażone bez presji, żeby natychmiast zamienić je w coś "lepszego".
Treść tego artykułu ma charakter psychoedukacyjny i nie zastępuje konsultacji ze specjalistą.
Źródła:
- Gross, J. J., i John, O. P. (2003). Individual differences in two emotion regulation processes: Implications for affect, relationships, and well-being. Journal of Personality and Social Psychology, 85(2), 348-362.
- Badanie potwierdzające związek inwalidacji rodzicielskiej z trudnościami w regulacji emocji w dorosłości, opublikowane w Borderline Personality Disorder and Emotion Dysregulation