Kłótnia, cisza, a rano jakby nigdy nic. Czego nie nauczyłeś się o konflikcie w domu rodzinnym? – Besure – Platforma Psychoterapii Online

Kłótnia, cisza, a rano jakby nigdy nic. Czego nie nauczyłeś się o konflikcie w domu rodzinnym?

10 min czytania

Pamiętasz to uczucie?

Wieczorem w domu coś wisiało w powietrzu. Rodzice nie rozmawiali albo rozmawiali lodowato, jednosylabowo. Napięcie było namacalne, chociaż nikt nic nie mówił wprost. Może chowałeś się w swoim pokoju. Może starałeś się być jak najmniej widoczny. Może robiłeś coś, żeby rozładować atmosferę, żart, dobry wynik w szkole, idealnie posprzątany pokój.

A rano wstawałeś i wszystko było... normalnie. Rodzice rozmawiali. Mama podawała śniadanie. Tata pytał o plan dnia. Żadnego wyjaśnienia, żadnej rozmowy, żadnego „przepraszam". Po prostu następny dzień.

I ty, jako dziecko, oddychałeś z ulgą. Burza minęła. Ale czegoś nie wiedziałeś: że ta ulga ma cenę. I że zapłacisz ją dużo później.

Jak to się nazywa i dlaczego to ważne?

Ten wzorzec ma swoją nazwę w psychologii. Badacze konfliktów małżeńskich, m.in. John Gottman z Uniwersytetu Waszyngtońskiego, który przez dekady obserwował pary i analizował ich style rozwiązywania konfliktów, opisał kilka destrukcyjnych strategii. Jedną z nich jest stonewalling, czyli budowanie muru, wycofanie się z komunikacji jako reakcja na napięcie. Inną jest unikanie, czyli omijanie konfliktu i powrót do normalności bez jego rozwiązania.

To, co widziałeś w domu, było prawdopodobnie kombinacją obu. Konflikty nie były rozwiązywane. Były przeczekiwane. A potem odkładane tak głęboko, że wyglądały jak niebyłe.

Często dlatego, że rodzice sami tego nie umieli. Że sami wyniesli podobny wzorzec ze swoich domów. Że nikt ich nigdy nie nauczył, jak się kłócić i jak się po kłótni godzić.

Co dziecko widzi i czego się uczy

Albert Bandura, psycholog ze Stanforda, wykazał w swojej teorii społecznego uczenia się z 1977 roku, że dzieci uczą się zachowań przez obserwację. Nie przez to, co im się mówi, ale przez to, co widzą. Dom rodzinny jest pierwszą i najważniejszą szkołą relacji.

Kiedy dziecko obserwuje rodziców, którzy kłócą się, milkną, a potem wracają do normalności bez żadnego wyjaśnienia, uczy się kilku rzeczy jednocześnie.

Uczy się, że konflikty mijają same. Nie przez rozmowę, nie przez przeprosiny, nie przez zrozumienie. Po prostu. Z czasem. Jeśli odczekasz wystarczająco długo, wróci normalność.

Uczy się, że o konflikcie się nie mówi. Skoro rodzice nie wracali do tego, co się wydarzyło, dziecko rozumiało: to jest temat zamknięty. Nie pytaj. Nie poruszaj. Zostaw.

Uczy się, że napięcie jest do przetrwania, nie do rozwiązania. Całą energię kieruje na przeżycie trudnego momentu, a nie na jego przepracowanie.

Uczy się, że relacja może być jednocześnie bliska i pełna niedomówień. Że miłość i milczenie mogą istnieć obok siebie. Że to normalne.

Badania Cummingsa i Daviesa, opublikowane w 1996 roku w czasopiśmie Development and Psychopathology, pokazują, że dzieci wychowywane w środowiskach z nierozwiązanymi konfliktami rozwijają podwyższony poziom czujności emocjonalnej. Ich układ nerwowy uczy się być stale gotowy na zagrożenie, nawet wtedy, gdy zewnętrznie wszystko wygląda normalnie. To ma długofalowe konsekwencje dla zdrowia psychicznego i dla sposobu, w jaki funkcjonują w dorosłych relacjach.

Czego dziecko nie nauczyło się

To jest najważniejsza część tego artykułu.

W domu, gdzie konflikty znikały bez wyjaśnienia, dziecko nie miało modelu kilku kluczowych rzeczy. Nie przez brak miłości rodziców. Po prostu nie dostało pewnych narzędzi, bo i rodzice ich nie mieli.

Nie nauczyło się, jak się godzić. Pojednanie wymaga słów: „Przepraszam. Zraniłem cię. Chcę to naprawić." Jeśli tego nie widział, nie wie jak to zrobić. Jako dorosły może czuć, że przeprosiny są poniżające, że „powinno samo minąć", że wracanie do tematu to zbędne rozdrapywanie.

Nie nauczyło się, że konflikt można przeżyć i z niego wyjść. Kiedy rodzicom konflikty „mijały" bez rozmowy, dziecko nie miało okazji zobaczyć, że kłótnia nie niszczy relacji. Że można się pokłócić i nadal być razem. Zamiast tego nauczyło się, że konflikty są niebezpieczne i że najlepiej je wygasić jak najszybciej.

Nie nauczyło się, że emocje są do wyrażenia, nie do “zmamiatania pod dywan”. Skoro rodzice zakopywali swoje emocje pod powierzchnią „normalności", dziecko nauczyło się robić to samo. Emocje związane z konfliktem, złość, smutek, poczucie zagrożenia, nie znajdowały wyjścia. Były tłumione. I zostawały.

Nie nauczyło się naprawy. W psychologii relacji mówi się o tzw. repair attempts, czyli próbach naprawy po konflikcie. To może być przeprosina, gest, żart rozładowujący napięcie, rozmowa o tym, co się stało. Gottman wykazał, że to właśnie skuteczność takich prób, a nie brak konfliktów, decyduje o trwałości i jakości związku. Dziecko, które nie widziało naprawy, nie wie, że naprawa jest możliwa.

Co czuło dziecko, o czym nie mogło powiedzieć

Dziecko w napiętym domu nie rozumie jeszcze dorosłych relacji. Ale rozumie atmosferę. I reaguje na nią całym ciałem.

Badanie podłużne opublikowane w PMC (Crockenberg i Langrock, 2001) pokazuje, że dzieci narażone na chroniczne napięcie między rodzicami, nawet gdy nie dochodzi do otwartej kłótni, wykazują podwyższony poziom kortyzolu, trudności z koncentracją i wyższy wskaźnik problemów internalizacyjnych, czyli lęku, smutku, wycofania.

Dzieci w takich domach często czują kilka rzeczy jednocześnie, których nie potrafią nazwać:

Strach, że coś się rozpadnie. Kiedy rodzice milczą po kłótni, dziecko nie wie, czy to jest chwilowe, czy trwałe. Czy rodzina jest bezpieczna. Ta niepewność jest wyjątkowo wyczerpująca.

Poczucie odpowiedzialności. Dzieci mają naturalne tendencje do brania na siebie tego, co dzieje się w domu. „Może to przeze mnie. Może gdybym był grzeczniejszy, mądrzejszy, cichszy, to by się nie kłócili." To przekonanie może przetrwać w nieświadomości przez wiele lat.

Ulgę, gdy mija, i lęk, że wróci. Rytm napięcie, cisza, normalność staje się przewidywalny. I paradoksalnie bezpieczny. Dziecko uczy się czekać na burzę i czekać na jej koniec. Nie uczy się, że burzy można zapobiec przez rozmowę.

Samotność w emocjach. Kiedy w domu nie rozmawia się o trudnych rzeczach, dziecko rozumie: moje emocje nie mają tu miejsca. Muszę je przeżywać sam. Ta samotność emocjonalna jest jednym z najtrudniejszych dziedzictw takich domów.

W dorosłości - rozpoznajesz siebie?

Wzorzec wyniesiony z domu nie znika, gdy dorastamy. Przenosi się do naszych dorosłych relacji, często bez naszej wiedzy i zgody.

Może być, że unikasz konfliktu za wszelką cenę. Wolisz milczeć, pochłonąć złość, udawać że nic się nie stało, niż zaryzykować kłótnię. Bo gdzieś głęboko wiesz, że konflikty są niebezpieczne i że nie wiesz co z nimi zrobić.

Może być, że po kłótni nie wiesz jak wrócić. Siedzisz w ciszy i czekasz, aż „samo minie". Bo tak robili rodzice. Bo inaczej nie umiesz.

Może być, że kiedy partner chce rozmawiać o konflikcie po fakcie, czujesz się zaatakowany. „Przecież już minęło, po co wracać." Rozmowa o tym, co się wydarzyło, wydaje Ci się zbędnym rozdrapywaniem, bo w Twoim domu nikt tego nie robił.

Może być, że masz silną potrzebę, żeby w związku „było dobrze", nawet kosztem niewyrażonych potrzeb i emocji. Żeby na powierzchni panował spokój. Bo spokój to jedyna forma normalności, jaką znasz.

Może być, że konflikty w Twoim związku wyglądają znajomo. Kłótnia. Cisza. A potem jakby nigdy nic. I oboje z partnerem nie wiecie, jak to zmienić, bo żadne z Was nie widziało innego modelu.

Co to robi z regulacją emocji

Wzorzec nierozwiązanych konfliktów i braku naprawy ma bezpośredni wpływ na to, jak regulujemy emocje w dorosłości.

Dzieci, które nie miały modelu przeżywania i rozwiązywania trudnych emocji w konflikcie, często rozwijają jeden z dwóch wzorców. Albo tłumią emocje, czyli zamrażają je, nie dopuszczają do siebie, funkcjonują chłodniej i bardziej kontrolowanie. Albo odwrotnie, emocje w sytuacji konfliktu są u nich bardzo intensywne i trudne do uregulowania, bo nie mają w sobie wyuczonego wzorca: „to do przeżycia, zaraz wyjdziemy z tego razem".

Badania nad regulacją emocji u dorosłych, których rodzice mieli destrukcyjne strategie rozwiązywania konfliktów, wskazują na wyższy poziom ekspresywnego tłumienia emocji i trudności z tzw. oknem tolerancji, czyli przestrzenią, w której możemy funkcjonować bez poczucia zagrożenia lub odrętwienia.

Mówiąc prościej: jeśli nikt nie pokazał Ci, że konflikt jest do przeżycia i do rozwiązania, Twój układ nerwowy traktuje każdą kłótnię jak zagrożenie. I reaguje tak, jak nauczył się reagować, milczeniem, ucieczką, zamrożeniem lub wybuchem, a potem wstydem.

Można nad tym pracować

Przeczytałeś ten artykuł i może rozpoznajesz swój dom. Albo rozpoznajesz siebie w tym, jak dziś zachowujesz się w swoim związku.

Ważna rzecz: to nie jest Twoja wina. Nie wybrałeś tego wzorca. Nikt Ci go nie wyjaśnił. Wszedł w Ciebie przez obserwację, zanim miałeś narzędzia, żeby go ocenić.

Ale jest coś, co możesz z tym zrobić. Nie przez czytanie kolejnych artykułów. Nie przez mocne postanowienia. Ale przez to, że zaczniesz się temu przyglądać z kimś, kto może pomóc Ci zobaczyć to, czego sam nie widzisz.

Wzorce wyniesione z domu są jednym z najczęstszych tematów w gabinecie psychologa. I jednym z tych, przy których zmiana jest naprawdę możliwa. Nie dlatego, że wymaże się przeszłość. Ale dlatego, że można nauczyć się czegoś, czego się nie nauczyło. W każdym wieku.

Treść tego artykułu ma charakter psychoedukacyjny i nie zastępuje konsultacji ze specjalistą.

Źródła:

  • Bandura, A. (1977). Social Learning Theory. Prentice Hall.
  • Bowlby, J. (1969). Attachment and Loss, Vol. 1: Attachment. Basic Books.
  • Ainsworth, M. D. S. i wsp. (1978). Patterns of Attachment. Lawrence Erlbaum Associates.
  • Cummings, E. M. i Davies, P. T. (1996). Emotional security as a regulatory process in normal development and the development of psychopathology. Development and Psychopathology, 8(1), 123-139. DOI: 10.1017/S0954579400007008
  • Crockenberg, S. i Langrock, A. (2001). The role of emotion and emotional regulation in children's responses to interparental conflict. W: J. Grych i F. Fincham (red.), Child Development and Interpersonal Conflict. Cambridge University Press.
  • Morris, A. S., Silk, J. S., Steinberg, L., Myers, S. S. i Robinson, L. R. (2007). The role of the family context in the development of emotion regulation. Social Development, 16(2), 361-388. DOI: 10.1111/j.1467-9507.2007.00389.x
  • Gottman, J. M. i Silver, N. (1999). The Seven Principles for Making Marriage Work. Crown Publishers.

Natychmiastowa Pomoc

Jeśli potrzebujesz natychmiastowej pomocy, zadzwoń:

116 123 Telefon Zaufania dla Dorosłych116 111 Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży800 70 22 22 Centrum wsparcia dla osób w kryzysie psychicznym22 484 88 01 Antydepresyjny telefon zaufania Itaka112 Numer alarmowy w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia

besure

Zadzwoń i podaj hasło wakacje

i odbierz rabat na pierwszą sesję online

40 zł rabatu na pierwszą sesję
zadzwoń: 506 504 533