Dlaczego nic, co robisz, nigdy nie jest wystarczająco dobre?  – Besure – Platforma Psychoterapii Online

Dlaczego nic, co robisz, nigdy nie jest wystarczająco dobre? 

8 min czytania

Skończyłaś projekt. Szef pochwalił. Klient był zadowolony.

A Ty i tak w drodze do domu wracasz do tego jednego zdania w mailu, które mogłabyś sformułować lepiej.

Dostałeś awans. Zamiast radości, fala paniki: teraz będą od Ciebie wymagać więcej, a Ty nie jesteś na to gotowy.

Robisz listy. Poprawiasz. Sprawdzasz po trzeci raz. Nie dlatego, że to konieczne dlatego, że myśl „a jeśli coś przegapiłam" nie daje Ci spokoju.

Inni mówią, że masz wysokie standardy. Ty wiesz, że to coś innego. To nie jest dążenie do dobrze wykonanej pracy. To jest strach, który nosi kostium ambicji.

Perfekcjonizm, który nie ma nic wspólnego z dążeniem do doskonałości

Warto od razu rozdzielić dwie rzeczy, które często wrzuca się do jednego worka. Jest adaptacyjne dążenie do wysokiej jakości,  satysfakcja z dobrze wykonanej pracy, która nie znika, kiedy popełnisz błąd. I jest perfekcjonizm neurotyczny (nazywany też dysfunkcjonalnym) wzorzec, w którym żaden wynik nigdy nie jest wystarczająco dobry, a błąd przestaje być informacją i staje się wyrokiem na temat tego, kim jesteś.

Kanadyjscy badacze Paul Hewitt i Gordon Flett, autorzy jednej z najbardziej wpływowych koncepcji w tym obszarze, rozróżnili trzy odmiany perfekcjonizmu: perfekcjonizm zorientowany na siebie (stawiasz sobie nierealistycznie wysokie wymagania), perfekcjonizm zorientowany na innych (oczekujesz perfekcji od ludzi wokół Ciebie) oraz perfekcjonizm społecznie nakazany  przekonanie, że inni wymagają od Ciebie doskonałości, a Twoja wartość zależy od tego, czy Ci się to uda sprostać. To właśnie ta trzecia forma najsilniej wiąże się z lękiem, wypaleniem i obniżonym nastrojem, bo poprzeczka jest ustawiana przez kogoś innego i nigdy nie wiadomo, czy została przeskoczona wystarczająco wysoko.

Różnica jest prosta, ale kluczowa: zdrowe standardy dają energię do działania. Perfekcjonizm neurotyczny daje lęk, który tylko przypomina motywację.

Skąd się to bierze

Rzadko jest to coś, co „po prostu masz w naturze". Najczęściej to wyuczony sposób radzenia sobie z warunkową akceptacją.

Wiele osób z silnym perfekcjonizmem wychowało się w domu, w którym miłość, uwaga albo spokój rodzica były uzależnione od wyników. Piątka = pochwała. Czwórka = pytanie „a czemu nie piątka". Nie trzeba krzyku czy jawnej krytyki, żeby taki wzorzec się utrwalił. Czasem wystarczy chłód, kiedy coś nie wyszło, i ciepło, kiedy wyszło - dziecko szybko uczy się, że bezpieczeństwo trzeba sobie zasłużyć, a nie że po prostu jest.

Z czasem dziecko przestaje potrzebować rodzica, który to mówi. Zaczyna mówić to sobie samo. Wewnętrzny standard zastępuje zewnętrzny nadzór i staje się jeszcze trudniejszy do spełnienia, bo nigdy nie odchodzi na urlop.

Warto też spojrzeć szerzej, bo to nie tylko sprawa jednej rodziny. Brytyjscy psycholodzy Thomas Curran i Andrew Hill przeprowadzili metaanalizę danych od ponad 40 tysięcy studentów z USA, Kanady i Wielkiej Brytanii, obejmującą lata 1989-2016 (badanie opublikowane w czasopiśmie Psychological Bulletin w 2019 roku). Wykazali, że poziom perfekcjonizmu  zwłaszcza tego społecznie nakazanego, systematycznie rośnie z pokolenia na pokolenie. Autorzy łączą to z kulturą silnej konkurencji, naciskiem na indywidualne osiągnięcia oraz mediami społecznościowymi, które bez przerwy pokazują nam wyidealizowane, starannie wyselekcjonowane życie innych ludzi jako punkt odniesienia.

Innymi słowy: jeśli czujesz, że presja bycia „wystarczająco dobrym" jest teraz większa niż kiedyś – to nie wrażenie. To częściowo mierzalne zjawisko społeczne, które nakłada się na Twoją indywidualną historię.

Przekonania, które podtrzymują ten wzorzec

Perfekcjonizm neurotyczny żyje dzięki kilku cichym zasadom, które rzadko są wypowiadane na głos, a mimo to kierują codziennymi decyzjami:

„Jeśli nie będę najlepsza, to tak jakby nie istniałam."

„Błąd oznacza, że ktoś to zauważy i przestanie mnie cenić."

„Jeśli przestanę się tak starać, wszystko się rozpadnie."

„Ludzie polubią mnie tylko, jeśli będę bezbłędna."

„Dobrze to nie wystarczy, musi być idealnie."

Zauważ, że żadne z tych zdań nie mówi o jakości pracy. Każde mówi o wartości jako osoby, uzależnionej od wyniku. To jest moment, w którym zdrowa ambicja zamienia się w coś, co bardziej przypomina obronę przed odrzuceniem niż dążenie do rozwoju.

Dlaczego to tak wyczerpuje

Mózg, który traktuje każdy błąd jako zagrożenie tożsamości, nie ma momentu odpoczynku. Nawet sukces nie daje ulgi na długo, pojawia się szybko nowy, wyższy próg, który trzeba przeskoczyć. Psychologowie nazywają to czasem „bieganiem na bieżni, która stale przyspiesza": nieważne, jak szybko biegniesz, dystans do mety się nie zmniejsza.

To tłumaczy, czemu perfekcjonizm neurotyczny tak często współistnieje z chronicznym napięciem, trudnościami ze snem, odkładaniem zadań na później (bo łatwiej nie zaczynać, niż zacząć i zrobić „niewystarczająco dobrze") oraz z obniżonym nastrojem. Badania Hewitta i Flett, a także późniejsze metaanalizy w tym obszarze, wielokrotnie wiązały wysoki perfekcjonizm społecznie nakazany z większym ryzykiem depresji i wypalenia, nie dlatego, że standardy same w sobie są szkodliwe, ale dlatego, że nigdy nie dają poczucia „już wystarczy".

Jak to rozpoznać u siebie

Nie musisz robić sobie testu, żeby zacząć zauważać ten wzorzec. Możesz po prostu zadać sobie kilka pytań, najlepiej bez pospiesznej odpowiedzi:

Czy satysfakcja po dobrze wykonanej pracy trwa u Ciebie dłużej niż kilka minut, czy od razu przechodzi w myśl o tym, co jeszcze trzeba poprawić?

Czy wyobrażasz sobie reakcję innych ludzi na Twój błąd jako znacznie gorszą, niż ona realnie bywa?

Czy łatwiej Ci dostrzec to, co zrobiłaś źle, niż to, co zrobiłaś dobrze?

Czy odkładasz zadania, bo wolisz ich nie zaczynać, niż zacząć i zrobić coś „tylko" przeciętnie?

Rozpoznajesz siebie w tych zdaniach? To może być informacja, skąd może brać się część Twojego zmęczenia, które nie wynika z tego, że robisz za dużo, ale z tego, że nic nigdy nie wystarcza.

Pierwszym krokiem nie jest „bycie mniej ambitną". Jest nim oddzielenie standardu od wartości, nauczenie się, że jakość pracy i wartość jako człowieka to dwie różne sprawy, które można mierzyć osobno.

Co można z tym zrobić

Zmiana tego wzorca rzadko polega na „po prostu przestań się tak starać"  to rada, która ignoruje, skąd ten mechanizm się wziął, i dlaczego przez lata był dla Ciebie w jakiś sposób funkcjonalny: dawał poczucie kontroli albo bezpieczeństwa w domu, w którym kontrola i bezpieczeństwo były rzadkością.

Pomaga raczej uczenie się zauważania momentu, w którym wysoki standard przeskakuje w samoukaranie. Pomaga też praktykowanie czegoś, co badaczka Kristin Neff nazywa samowspółczuciem czyli traktowanie siebie z taką samą życzliwością, jaką łatwo oferujesz przyjaciółce, która popełniła błąd. 

Nie trzeba robić tego samemu/samej. Terapia, zwłaszcza podejścia pracujące z przekonaniami i wzorcami z przeszłości np terapia schematów czy cbt -  pomaga zobaczyć, gdzie te standardy się narodziły  i że dzisiejsza Ty już nie musi spełniać warunków, które ustalił dla Ciebie ktoś inny, dawno temu.

Nic w tym wzorcu nie jest Twoją winą. Jest Twoją historią. A historię, w przeciwieństwie do charakteru, można zrozumieć i można ją zmienić.

Kiedy warto porozmawiać ze specjalistą?

  • gdy satysfakcja z sukcesów trwa bardzo krótko, a krytyka wobec siebie jest nieproporcjonalnie silna i długotrwała
  • gdy strach przed błędem uniemożliwia Ci zaczynanie nowych zadań, zmianę pracy czy podejmowanie decyzji
  • gdy zauważasz u siebie chroniczne napięcie, problemy ze snem lub wypalenie, które nie mija po odpoczynku
  • gdy Twoja wartość jako osoby wydaje Ci się zależna wyłącznie od wyników, ocen innych ludzi lub osiągnięć
  • gdy perfekcjonizm zaczyna wpływać na relacje z partnerem, dzieckiem, zespołem w pracy przez nierealistyczne oczekiwania wobec nich
  • gdy towarzyszy temu uczucie smutku, pustki lub bezsensu, które trwa dłużej niż kilka tygodni

Treść tego artykułu ma charakter psychoedukacyjny i nie zastępuje konsultacji ze specjalistą.

Źródła:

Hewitt, P. L., & Flett, G. L. (1991). Perfectionism in the self and social contexts: Conceptualization, assessment, and association with psychopathology. Journal of Personality and Social Psychology, 60(3), 456–470.

Curran, T., & Hill, A. P. (2019). Perfectionism is increasing over time: A meta-analysis of birth cohort differences from 1989 to 2016. Psychological Bulletin, 145(4), 410–429. https://doi.org/10.1037/bul0000138

Neff, K. D. (2003). The development and validation of a scale to measure self-compassion. Self and Identity, 2(3), 223–250.

Flett, G. L., & Hewitt, P. L. (2002). Perfectionism: Theory, research, and treatment. American Psychological Association.

Natychmiastowa Pomoc

Jeśli potrzebujesz natychmiastowej pomocy, zadzwoń:

116 123 Telefon Zaufania dla Dorosłych116 111 Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży800 70 22 22 Centrum wsparcia dla osób w kryzysie psychicznym22 484 88 01 Antydepresyjny telefon zaufania Itaka112 Numer alarmowy w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia